Wychodzę z ukrycia.. Tak właśnie zrobię.  W końcu mam wifi to mogę. A nie mogę już patrzeć co ci dwaj fizycy wyprawiają w moim pokoju (bo to mój pokój). Od dzisiaj mam zamiar składać codzienny raport. Z ramienia Pana kierownika. I nie chodzi wcale o Maćków. Ich to nawet lubię. Chodzi o tych wszystkich ludzi którzy tu przychodzą by na chwilę zapomnieć o szarej rzeczywistości w ich pokojach.. I wtedy zaczyna się masakra..

No na przykład dzisiaj. Siedzą sobie. Jedzą pizze. Normalne.. 5 osób w sumie 6. W tym jedna nieznająca jeszcze tupetu i głupoty reszty. I ta biedna istota, Kasią zwana została namówiona do spróbowania cynamonu w ilości “łyżka” – tak na sucho.. By się biedna wzięła podusiła. Mało tego! Gdy błagającym wzrokiem wymamrotała “wody” wzbijając tuman zlotopiaskowego kurzu z ust, nosa i innych otworów, podali jej najpierw colę, a na koniec dopiero wodę.. w szczelnie zakręconym termosie z tym takim plastikowym wduszaczkiem-nalewaczkiem. Jedyne co mogę na obronę tychże ludzi powiedzieć to to iż lojalnie uprzedzili o konsekwencjach oraz za pogody przygotowali miskę (lub miednicę, jak kto woli) na ewentualny “zwrot podatku”.

To na tyle dzisiaj, Ciekawe co jutro wymyślą.