Pirat w akademiku
No to pewnie zaraz zaczniecie myśleć “co te szalone Maćki znowy wymodziły?” No bo co na co dzień robią piraci w akademiku? (rabują sprzątaczki, żeglują w sedesie, abordażują zsyp na śmieci…)
Ekhm, no więc… Sprawa była taka – przyjaciel z piętra, Konrad, zgłosił idęę, iż w dniu Walentynek chce obdarować swą dobrą znajomą. Ale jeden szkopuł był, ona – Ewelina – mieszka na drugim końcu Polski! Więc zaczęliśmy myśleć i myśleć i (przerwa na ciastka) myśleć… I wymyśliliśmy!!
Postanowiliśmy trójgłośnie, że zrobimy laurkę na miarę XXI wieku – cyfrową. Więc przebraliśmy ochotnika nieprzymusowego za pirata. Ale ale – takiego wyczesanego pirata, udziwnionego, upstrzonego, a co gorsza – z makijażem! Pirat udał się nam bardzo zacnie. A to kolczyk w uchu, a to kamizelka, a to chusta na głowie, dwa pistolety, sygnety, wisiory… Szał! Z dalszych wydarzeń, to wzięłymy były camerrę i zaczęłymy kręcić. Libretto filmiku zamieszczam poniżej:
AKT I
- pirat odstawiwszy buteleczke wspomagacza (którego nota bene nie użyto przy kręceniu filmu)
- pirat zapuszcza gadkę powitalną i życzenną dla Eweliny
- pirat pokazuje zdobyczne perły, które zapewne powędrują do rzeczonej niewiasty
AKT II
- Konrad! zagrywa genialnie szałowy utwór Hansa Zimmera (sławny ziom), “He’s a Pirate”.
Oto więc dzieło nasze, owoc długotrwałych wysiłków:
Występują:
- Konrad – wirtuoz nieodkryty gry na pianinie ręcznym
- Ja (Maciekk) – Pirat
- Kasia – łoperator camery (bo z angielska camera to aparat)



15 Luty 2010 - 11:47
No i weź tu człowieku zostaw ich samych na parę dni…
FAJNIE!
15 Luty 2010 - 21:10
Hi Bro!. Nice piece of work.
16 Luty 2010 - 9:15
super,tez bym tak chciała sie pobawić.Może znowu zaczne studia tym razem na UW.pozdro